wrzesień 25th, 2008
Dlatego ta możliwość była przed nią zamknięta. Wciąż wchodziła w skład korpusu astronautów, lecz nie mogła mieć nadziei na przydział. Marzenie mieli realizować inni. Na stacji przebywała już następna załoga, kończąca naprawy i odkażanie, które Emma zapoczątkowała z Jackiem. W przyszłym miesiącu na pokładzie Columbii miały zostać dostarczone ostatnie części zamienne do zniszczonej głównej kratownicy i baterii słonecznych. ISS nie umrze. Zbyt wiele osób zginęłoby urzeczywistnić projekt stacji orbitalnej; porzucenie jej oznaczałoby, że ich ofiara poszła na darmo. Kolejna gwiazda przeleciała nad ich głowami, runęła w dół i zgasła. Oboje czekali na następną. Inni oglądający spadające gwiazdy ludzie mogą uważać je za dobry lub zły omen, zstępujące z nieba anioły lub też świetną okazję, żeby pomyśleć jakieś życzenie. Emma widziała w nich to, czym rzeczywiście były: kosmiczne szczątki, zabłąkanych wędrowców z zimnych, ciemnych krańców wszechświata. Fakt, że były tylko okruchami skał i lodu, nie czynił ich wcale mniej cudownymi. Kiedy z przechyloną do góry głową obserwowała niebo, Sanneke uniosła się na fali i przez chwilę miała wrażenie, że gwiazdy pędzą ku niej, że podróżuje w przestrzeni i w czasie. Zamknęła oczy. I nagle, nie wiadomo dlaczego, serce zaczęło jej walić z przerażenia. Poczuła na twarzy lodowaty pocałunek potu. Jack dotknął jej drżącej ręki. Rozprzestrzenia się niczym nasiona na wietrze. W każdym miejscu, gdzie ląduje, na każdej planecie, w każdym układzie słonecznym, zaraża rodzime gatunki. Włącza ich DNA do swojego genomu. Nie potrzebuje milionów lat ewolucji, żeby zaadaptować się do nowej siedziby. Może uzyskać wszystkie biologiczne instrumenty przetrwania od żyjących na miejscu gatunków. A kiedy już się zadomowi, kiedy stanie się dominującym gatunkiem na nowej planecie, co wtedy? Co dzieje się dalej? Nie wiedziała. Odpowiedź musiała być zawarta w częściach genomu chimery, których nie umieli jeszcze zidentyfikować. W sekwencjach DNA, których funkcja pozostała tajemnicą. Niebo przeciął nowy meteor, przypominając, że niebo wiecznie się zmienia, nigdy nie jest spokojne. A Ziemia jest jedynie samotnym wędrowcem w bezkresnej przestrzeni. Jack usiadł i spojrzał na zegarek.
Posted in Bez kategorii | No Comments »
wrzesień 25th, 2008
I oto była tutaj, mogła napawać się do woli widokami i woniami ziemi. Mimo to nie przestała obracać tęsknego wzroku ku gwiazdom. Chciałabyś jeszcze kiedyś polecieć? Jack zadał to pytanie tak cicho, że jego słowa niemal uleciały z wiatrem. Leżał obok na pokładzie Sanneke, trzymając ją za rękę i również wpatrując się w nocne niebo. Czy myślisz czasem, że gdyby ci pozwolili, skorzystałabyś z tej szansy? Codziennie mruknęła. Czy to nie dziwne? Kiedy byliśmy tam, na górze, mówiliśmy tylko o powrocie do domu. A teraz jesteśmy tutaj i nie możemy przestać myśleć o nowym locie. Przesunęła palcami po skroni, gdzie krótsze włosy przybrały zaskakujący srebrzysty kolor. Wciąż czuła zawęźloną bliznę w miejscu, w którym skalpel Jacka przeciął skórę i czepiec ścięgnisty. Stałe przypomnienie tego, czego doświadczyła na stacji. Wyryte na jej ciele świadectwo przeżytego horroru. A mimo to, za każdym razem, gdy podnosiła wzrok ku niebu, budziło się w niej stare pragnienie. Myślę, że zawsze będziemy marzyć o następnej szansie ? powiedziała. ? Tak jak ci żeglarze, którzy chcą wrócić na morze. Bez względu na to, jak straszliwy był ostatni rejs i jak gorąco całowali ziemię, kiedy zeszli na ląd. Po pewnym czasie marzenie wraca i znowu chcą wypłynąć. Sama nie mogła już nigdy polecieć w kosmos. Była niczym uwięziony na wyspie żeglarz, otoczony zewsząd kuszącym, lecz zakazanym morzem. Kosmos był dla niej niedostępny z powodu chimery. Chociaż lekarze z Centrum Kosmicznego Johnsona i USAMRIID nie wykryli u niej śladów infekcji, nie mieli również stuprocentowej pewności, że chimera została zlikwidowana. Mogła pozostawać w uśpieniu. Nikt w NASA nie miał odwagi przewidywać, co by się stało, gdyby Emma znów poleciała w kosmos.
Posted in Bez kategorii | No Comments »
wrzesień 25th, 2008
Zginęli przecież ludzie. Winę zwali się na wirusa Marburg, przypadkowo zawleczonego na pokład stacji przez zarażoną małpę. Ktoś musi ponieść odpowiedzialność.Za co? Za błędną decyzję? Profitt potrząsnął głową, a potem odwrócił się i spojrzał na zamknięte drzwi hangaru i smugę słonecznego światła, które padało przez szparę. Nie ma tutaj przestępstwa, za które można by kogoś ukarać. Ci ludzie popełniają po prostu błędy. Nie rozumieją, z czym mają do czynienia. Wiem, że to dla pana frustrujące. Rozumiem, że chce pan na kogoś zwalić winę. Ale w tej sztuce nie ma łajdaków, doktorze McCallum. Są sami… bohaterowie. Mówiąc to, spojrzał mu prosto w oczy. Dwaj mężczyźni mierzyli się przez chwilę wzrokiem. Profitt nie ujrzał w oczach Jacka zaufania ani ciepła. Ale zobaczył szacunek. Czekają na was przyjaciele powiedział. Jack skinął głową i razem z Emmą skierowali się ku drzwiom hangaru. Kiedy wychodzili, do środka wpadło więcej światła i Jared Profitt, mrużąc oczy przed blaskiem, zobaczył tylko ich sylwetki ? rękę Jacka na ramieniu Emmy i ją samą zwróconą do niego profilem. Na dworze rozległy się radosne wiwaty, a oni ruszyli w ich stronę i zniknęli w oślepiającym świetle dnia. Spadająca gwiazda zatoczyła łuk na niebie i rozpadła się na jasne okruchy. Emma zaczerpnęła haust powietrza i jej nozdrza wypełnił zapach wiejącego nad zatoką Galveston wiatru. Po powrocie do domu wszystko wydawało jej się nowe i dziwne. Spokojna panorama nieba. Kołysanie się żaglówki pod plecami. Plusk wody uderzającej o kadłub Sanneke. Tak długo pozbawiona była najprostszych ziemskich doznań, że sam podmuch bryzy na twarzy stanowił coś, czym chciała się nacieszyć. Przez ostatnie miesiące kwarantanny na stacji patrzyła na Ziemię, tęskniąc za zapachem trawy, smakiem słonego powietrza, ciepłym dotykiem ziemi pod bosą stopą. Kiedy wrócę do domu, jeśli do niego wrócę, myślała, nigdy go już nie opuszczę.
Posted in Bez kategorii | No Comments »
wrzesień 25th, 2008
Nawet teraz nie była zupełnie wolna. Do końca życia miała pozostać obiektem badań. Profitt spojrzał na jej męża i zobaczył w jego oczach wrogość. Jack nie odezwał się ani słowem, objął tylko Emmę w talii. Już mi jej nie zabierzecie, mówił jego gest. Mam nadzieję, że rozumie pan, doktorze McCallum, iż wszystkie moje decyzje podjęte były z ważnych powodów. Rozumiem pańskie powody. Ale to wcale nie znaczy, że zgadzam się z pańskimi decyzjami. W takim razie łączy nas choć to jedno: zrozumienie. Profitt nie podał mu ręki; wyczuwał, że McCallum jej nie uściśnie. Na zewnątrz czeka na was wielu ludzi. Nie będę was dłużej zatrzymywał powiedział po prostu i odwrócił się, żeby odejść. Niech pan zaczeka! ? zawołał Jack. ? Co się teraz stanie? Możecie odejść. Pod warunkiem, że oboje będziecie wracali na okresowe badania. Nie. Chodziło mi o to, co stanie się z ludźmi, którzy ponoszą za to odpowiedzialność. Którzy wysłali w kosmos chimerę. Nie podejmują już decyzji. I to wszystko? Zdenerwowany Jack podniósł głos: Nie spotka ich żadna kara, żadne konsekwencje? Wszystko zostanie załatwione tak jak zwykle. Tak, jak załatwia się to w każdej rządowej agencji, łącznie z NASA. Dyskretne przeniesienie na boczny tor. A potem spokojna emerytura. Nie będzie żadnego dochodzenia, żadnego przecieku. Chimera jest zbyt niebezpieczna, żeby informować o niej świat.
Posted in Bez kategorii | No Comments »
wrzesień 25th, 2008
Gordon wpatrywał się w dane biotelemetryczne, w ogóle ich nie rozumiejąc i obawiając się najgorszego. EKG skakało w górę i w dół, a potem nagle zrobiło się płaskie. No nie, pomyślał. Straciliśmy ją! Obaj mężczyźni zastygli w bezruchu, kiedy rytm zatokowy ponownie pojawił się na ekranie. To była prywatna rozmowa: nikt oprócz Todda nie słyszał, co mówi Jack. Na sali zapadła nagła cisza; wszyscy patrzyli na konsolę lekarza dyżurnego. Nawet siedzący tuż obok Gordon nie mógł niczego wywnioskować z wyrazu jego twarzy. Todd siedział pochylony do przodu, trzymając dłonie na słuchawkach, jakby nie chciał uronić ani słowa. To, co zdarzyło się potem, na zawsze wryło się w pamięć Gordona Obiego. Usłyszał głośne krzyki, które przeszły w wiwaty. Poczuł, jak Todd wali go z całej siły w plecy. Liz Gianni wydała z siebie dziki okrzyk. A Woody Ellis osunął się na fotel, tocząc dookoła rozradowanym i pełnym niedowierzania wzrokiem. Najbardziej jednak zapamiętał własną reakcję. Rozejrzał się po sali i nagle poczuł, że coś drapie go w gardle i obraz przed jego oczyma rozmywa się. Przez wszystkie te lata w NASA nikt nigdy nie widział płaczącego Gordona Obiego. Niech ich wszyscy diabli, jeśli zobaczą go teraz. Wciąż wiwatowali, kiedy wstał z fotela i niezauważony przez nikogo wyszedł na korytarz. Zgrzyt zawiasów i brzęk metalu odbił się echem w rozległym hangarze marynarki wojennej, gdy otworzyły się wreszcie drzwi komory wysokociśnieniowej. Jared Profitt patrzył, jak najpierw wychodzą przez nie dwaj wojskowi lekarze, obaj biorąc w progu głęboki oddech. Spędzili ponad miesiąc w tym klaustrofobicznym pomieszczeniu i wydawali się lekko oszołomieni nagle odzyskaną wolnością. Po chwili odwrócili się, żeby pomóc dwóm pozostałym lokatorom komory. Na zewnątrz wyszli Emma Watson i Jack McCallum. Oboje spojrzeli na Jareda Profitta, który ruszył w ich stronę. Po krótkim wahaniu uścisnęła ją. Była o wiele chudsza niż na fotografii. Bardziej krucha. Cztery miesiące kwarantanny w kosmosie, a potem pięć tygodni w komorze wysokociśnieniowej, odcisnęły na niej swoje piętno. Straciła dużo masy mięśniowej. Osadzone w bladej twarzy, błyszczące ciemne oczy wydawały się większe niż kiedyś. Włosy, które odrosły na ogolonej skórze czaszki, były srebrzyste ? w uderzającym kontraście do brązowego koloru pozostałych. Profitt spojrzał na dwóch wojskowych lekarzy. Było to ważne rozróżnienie. Chociaż udowodniono, że ranawirus rzeczywiście likwiduje chimerę u zwierząt laboratoryjnych, w przypadku Emmy nie sposób było z całkowitą pewnością postawić długoterminowej diagnozy. Mogli tylko stwierdzić, że nie ma dowodu, by chimera znajdowała się w jej ciele. Od momentu, kiedy wylądowała na pokładzie Endeavoura, poddawano ją ciągłym badaniom krwi, prześwietlano i dokonywano biopsji. Mimo że wszystkie wyniki były negatywne, USAMRIID uparło się, by w trakcie dalszych badań pozostawała w komorze wysokociśnieniowej.
Posted in Bez kategorii | No Comments »